Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku,

Do przygotowania dzisiejszego wpisu zainspirowała [choć to chyba nie najlepsze słowo] mnie historia 18-letniej Pani Klaudii, która uczestniczyła w wypadku drogowym opisywanym szeroko w serwisie internetowym onet.pl [po więcej szczegółów kliknij tutaj].

Jak relacjonuje red. Piotr Rogoziński

To był wypadek, który wstrząsnął nie tylko mieszkańcami powiatu opatowskiego, ale także całego regionu świętokrzyskiego. (…) Grupa nastolatków podróżowała wówczas do szkoły. W Opatowie, przy ul. Świętokrzyskiej, Audi, którym jechali, wpadło w poślizg i z dużym impetem uderzyło w przydrożne drzewo. Na miejscu zginął 18-letni kierowca, a jego rówieśnica i 15-letni kolega zostali ranni. Tą poszkodowaną dziewczyną była właśnie Klaudia Najdo.

Postanowiłem, że na kanwie tej historii opowiem Ci o zadośćuczynieniu za krzywdę, której źródło stanowi zdarzenie drogowe [kolizja, albo wypadek].

Zadośćuczynienie za krzywdę – co to takiego?

Zadośćuczynienie stanowi rodzaj świadczenia odszkodowawczego, którego celem jest zrekompensowanie krzywdy będącej następstwem zdarzenia drogowego.

Roszczenie o zadośćuczynienie przysługuje uczestnikowi zdarzenia, który – w jego następstwie – doznał uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia.

Zadośćuczynienie zostało opisane przez ustawodawcę jako suma pieniędzy odpowiednia w stosunku do rozmiaru krzywdy doznanej przez poszkodowanego.

Kwota przyznana tytułem zadośćuczynienia pieniężnego powinna uwzględniać nie tylko krzywdę istniejącą w dacie orzekania, lecz i tę, której poszkodowany już doznał i będzie odczuwać w przyszłości.

W przepisach Kodeksu Cywilnego próżno jednak poszukiwać wskaźników [czynników] w oparciu, o które ustalić należy jaka kwota zadośćuczynienia będzie odpowiednia w stosunku do krzywdy doznanej przez poszkodowanego.

Zadośćuczynienie za krzywdę – jak ustalić odpowiednią sumę pieniężną?

Dlatego dla ustalenia należnej sumy odwołać należy się do dorobku orzeczniczego Sądu Najwyższego i sądów powszechnych, gdzie wskazano, że wysokość zadośćuczynienia winna być ustalana w oparciu o takie czynniki jak:

  • rodzaj uszkodzenia ciała czy rozstroju zdrowia
  • nieodwracalny charakter doznanych uszkodzeń ciała lub rozstroju zdrowia
  • długotrwałość i przebieg procesu leczenia po zdarzeniu
  • wiek poszkodowanego
  • szanse poszkodowanego na przyszłość
  • poczucie nieprzydatności społecznej oraz bezradności
  • utrata perspektyw na przyszłość
  • stopa życiowa społeczeństwa, w ramach którego funkcjonuje poszkodowany
  • pomocniczo procentowy stopień uszczerbku na zdrowiu [czym jest ów wskaźnik piszę tutaj].

Jak zatem widzisz o wysokości należnego Ci zadośćuczynienia nie będą decydowały wyłącznie “medyczne” następstwa zdarzenia.

Indywidualizacja kwoty zadośćuczynienia

Oczywistym jest przy tym, że inna suma pieniężna będzie stanowiła odpowiednie zadośćuczynienie w przypadku tak "podstawowych" następstw jak stłuczenia, czy skręcenia – z najbardziej "popularnym" zespołem "smagnięcia biczem" na czele – zaś inna, gdy następstwa zdarzenia będą tak daleko idące, jak te których doznała Pani Klaudia.

UWAGA:

Na potrzeby dalszych rozważań przyjmijmy jednak założenie, że w następstwie jednego zdarzenia dwie osoby doznają identycznych obrażeń.

Czy powinny one otrzymać zadośćuczynienie w tej samej kwocie?

Oczywiście nie!

Zadośćuczynienie musi zostać ustalone indywidualnie dla każdego z poszkodowanych, a to z uwzględnieniem pozostałych z ww. czynników.

To te właśnie [dodatkowe] indywidualne cechy osobiste i osobowościowe poszkodowanego mogą bowiem sprawić, że każdy z nich uzyska inną sumę pieniężną tytułem odpowiedniego zadośćuczynienia.

Dlaczego? Posłużmy się przykładami z mojej praktyki.

UWAGA nr 2:

Z góry chcę zaznaczyć, że nie umniejszam żadnemu z moich Klientów, na których sprawy powołam się poniżej. Nie deprecjonuję następstw, które doświadczone przez nich kolizje i wypadki drogowe wywołały w ich życiu. O każdego z nich walczyłem i walczę z równym zaangażowaniem. Jednak zawsze robiłem, i nadal robię to, w ramach, które wyznacza ich indywidualna sytuacja.

Jeżeli następstwem zdarzenia jest np. kilkucentymetrowa blizna twarzy, to zgodzisz się pewnie ze mną, że poszkodowany został oszpecony.

Oszpecenie to spowoduje jednak inne następstwa u 50-letniego mężczyzny [który nie ma poczucia, aby przez tę bliznę stał się mniej atrakcyjny dla swojej żony], a inne u młodej kobiety [którą, przez tę właśnie bliznę, porzucił partner].

Bezsprzecznie w drugim z przytoczonych przeze mnie przypadków obok “widocznych” następstw zdarzenia poczucie krzywdy poszkodowanej będzie wzmagane także poczuciem braku perspektyw na szczęśliwy związek z mężczyzną, który zaakceptuje ją w jej niezmiennie wspaniałej i pełnej okazałości.   

Stopień cierpień fizycznych i psychicznych oraz ich intensywność i długotrwałość będą różne w każdym z powyższych przypadków.

UWAGA nr 3:

Chcę z góry przeprosić za ewentualne wątki, które z Twojej perspektywy mogą nosić znamiona stereotypów. Powyższe nie jest zamierzone.

Świadczy o tym jak złożonym procesem jest szacowanie odpowiedniej kwoty zadośćuczynienia za krzywdę będącą następstwem zdarzenia drogowego 🙂

Także inna będzie sytuacja poszkodowanych, u których zdarzenie spowodowało niedowład kończyny górnej.

Inne zadośćuczynienie będzie odpowiednie dla 70-letniego seniora, który już wcześniej cierpiał na zaburzenia sprawności kończyn górnych [np. z uwagi na wcześniej zdiagnozowane u niego schorzenie], a inne dla 40-letniego dj’a, który stracił możliwość wykonywania swojego ukochanego zawodu.

Również inna kwota będzie odpowiednim zadośćuczynieniem wobec poszkodowanego, który leczenie po zdarzeniu zakończył na jednej lub dwóch wizytach lekarskich oraz jednej serii zabiegów fizjoterapeutycznych, a inne wobec osoby, która przeszła szereg operacji i np. aktualnie może poruszać się tylko o kulach.

Istotne znaczenie w zakresie ustalenia należnej poszkodowanemu kwoty zadośćuczynienia ma także stopa życiowa społeczeństwa, w którym to funkcjonuje.

Zwróć uwagę, że dzisiaj np. kwota 5.000,00 złotych ma zupełnie inną wartość niż jeszcze 5 lat temu.

Stąd też krzywda, która w 2017 roku mogłaby zostać “wyceniona” na kwotę ww. kwotę, dzisiaj powinna być rekompensowana znacznie wyższą sumą pieniężną.

Procentowy uszczerbek na zdrowiu

Jak pewnie zauważyłeś, pisząc o stopniu procentowego uszczerbku na zdrowiu zwróciłem Twoją szczególną uwagę na słowo “pomocniczo”.

Dlaczego? Gdyż – wbrew obowiązującej linii orzeczniczej – wielu pełnomocników “reprezentujących” osoby poszkodowane zdarzeniami drogowymi, jak również wiele sądów orzekających w tych sprawach procentowy stopień uszczerbku na zdrowiu traktuje jak rodzaj świętego dogmatu, który przesądza o tym, czy zadośćuczynienie jest należne, czy nie.

Stosują oni swoisty skrót myślowy, który sprowadza się do stwierdzenia, że skoro biegły sądowy nie ustalił występowania uszczerbku na zdrowiu, to nie ma uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, a zatem nie występuje krzywda która zasługiwałaby na rekompensatę zadośćuczynieniem.

Bzdura powiadam!

Znam wypadki, gdzie poszkodowany nie odniósł trwałych fizycznych następstw kolizji drogowej, a zdarzenie to stanowi dla niego źródło długotrwałej krzywdy – nie jest on bowiem w stanie podróżować samochodem, gdyż ma paniczny lęk, że znowu dojdzie do kolizji.

Sam – po kolizji, której byłem uczestnikiem w 2016 roku – do chwili obecnej, gdy widzę dojeżdżający do skrzyżowania z prawej strony pojazd, to instynktownie zwalniam. Myślę bowiem, że kierujący nim nie zatrzyma się i wjedzie we mnie [tak samo jak miało to miejsce tego feralnego wieczora w 2016 roku].

Czy stwierdzono u mnie długotrwały albo trwały uszczerbek na zdrowiu? Nie, bo doznałem jedynie skręcenia odcinka szyjnego kręgosłupa.

Czy zdarzenie pogorszyło jakość mojego życia w porównaniu do tej przed wypadkiem? Tak, bo nie czuję już takiego komfortu i nie czerpię już takiej przyjemności z jazdy samochodem jak wcześniej.

Jak zatem widzisz, przy ustalaniu wysokości odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia nie jest zasadne „automatyczne”, bezrefleksyjne stosowanie algorytmu, który – po wprowadzeniu do niego danych o stanie zdrowia poszkodowanego – ustali procentowy stopień uszczerbku na zdrowiu, a następnie przeliczy go na określoną kwotę.

Zawsze niezbędne jest indywidualne podejście do poszkodowanego, a to z uwzględnieniem następstw zdarzenia, które dotyczą jego osoby, a nie innych osób, które odniosły podobne obrażenia.

Czy w sprawie o zadośćuczynienie konieczna jest pomoc adwokata?

Niestety znam sprawy, w których takiego indywidualnego podejścia zabrakło zarówno pełnomocnikowi poszkodowanego, jak również Sądowi, który rozpoznawał jego sprawę.

Już tylko na marginesie dodam, że w tych konkretnych sprawach drugą osobą – oczywiście po lekarzu – z którą powinieneś się skontaktować powinna być osoba zorientowana w postępowaniach dotyczących roszczeń odszkodowawczych wynikających ze szkód komunikacyjnych.

Taka osoba pokieruje Cię i wskaże chociażby w jaki sposób dokumentować proces leczenia i rekonwalescencji oraz jakie jeszcze obok zadośćuczynienia roszczenia przysługują Ci w związku z zaistniałym zdarzeniem.

Jeżeli po przeczytaniu dzisiejszego wpisu miałabyś, albo miałbyś dodatkowe pytania, to nie wahaj się i napisz do mnie 🙂

Z chęcią odpowiem na każde z nich.

Pozdrawiam Cię,

Marcin Zatwarnicki
adwokat

Jak oceniasz ten wpis?

Kliknij na gwiazdkę aby ocenić wpis | Liczba głosów: 0

Średnia ocena 0

Brak ocen. Może będziesz pierwszy?

Jest nam przykro, że nie uważasz tego wpisu za przydatny.

Pozwól nam poprawić nasze wpisy

Jak możemy to zmienić?

Marcin Zatwarnicki zdjęcie

Marcin Zatwarnicki

ADWOKAT / MEDIATOR

Pasjonat prawa cywilnego. Doświadczony w bojach pełnomocnik procesowy, w szczególności poszkodowanych w sporach z towarzystwami ubezpieczeń oraz podmiotami sektora bankowego. Prowadzi obsługę prawną podmiotów gospodarczych, w tym także tych zagranicznych.